środa, 2 października 2013

Ten gracz wszystko mi psuje - część 2

Tydzień temu mieliście okazję przeczytać pierwszą część mojego wpisu o trudnych graczach. Podzieliłem ich na 4 grupy, opisałem każdą z nich i dokładnie omówiłem 2 pierwsze. W dzisiejszym wpisie poznęcam się trochę nad kolejnymi typami - wykorzystującym zasady i oszuście, a także spróbuję pokazać wam kilka trików, których możecie używać, kiedy którykolwiek z trudnych graczy przeszkadza na sesji.

Postaram się też odpowiedzieć na pytanie co mogą zrobić pozostali gracze, żeby przytemperować "przeszkadzacza". W końcu sesja RPG to nasza wspólna zabawa i wszystkim powinno nam zależeć na tym, żeby przebiegała niezakłócona i w dobrej atmosferze. To bardzo ważne, żeby uświadomić graczom współodpowiedzialność za grę. Jakość gry podniesie się znacząco, jeśli gracze uznają, że nie tylko MG ma obowiązek zadbać o to, żeby gra toczyła się płynnie i sensownie.

Zanim przejdziecie do tekstu, być może zainteresuje was ognista dyskusja, która rozpętała się tydzień temu na moim facebooku.

Do dzieła więc! Na czym skończyliśmy?


Wykorzystujący zasady

Ten gracz bardzo często jest bardzo przydatny. Zna podręcznik niemal na pamięć, a w każdym razie wie, na której stronie znajduje się która zasada. Jeśli nie jesteś czegoś pewien, możesz go zapytać, masz sporą szansę, że będzie wiedział, jakie są reguły pościgu konnego po bagnach, albo ile wynosi poziom trudności hackowania rządowego softu za pomocą smartfona z androidem.

Gorzej, jeśli w pewnym momencie postanowi podważać twoje decyzje. Opierając się na zasadach, które przecież są w podręczniku. Taki gracz nie rozumie, że podręcznik RPG jest tylko swego rodzaju przewodnikiem, a wszystkie zasady podporządkowane powinny być jeszcze jednej: MG ma zawsze rację*. Może zmieniać zasady, które mu nie odpowiadają, naginać je, czy w ogóle pomijać. Oczywiście są gry, w których nie powinno tak być. Są też przypadki, w których naginanie zasad przez MG jest zupełnie bezsensowne. Ale wiecie, co wtedy powinniście zrobić?

Na pewno nie przerywać swojemu Mistrzowi, żeby wtrącić swoje 3 grosze o zasadach. Powinniście po prostu usiąść po sesji i pogadać z MG. Powiedzieć, że to się wam nie podobało. Powiedzieć, dlaczego. Jeśli MG nagiął zasady, żeby uratować ważnego NPC, powiedzcie mu: wiesz, mogłeś nie dążyć do konfrontacji, skoro i tak nie mógł zginąć. Kiepsko się czuję, kiedy działania mojej postaci nie mają żadnego wpływu na to, co się stanie, bo wszystko już sobie zaplanowałeś. Jeśli to jest problem, to dajcie wykorzystującemu zasady do przeczytania ten akapit.

Zwykle jednak problem leży gdzie indziej. Niektórzy po prostu tak mają, że uznają zasady za święte. Czemu tak jest? Prawdopodobnie dlatego, że uważają graczy i Mistrza Gry za opozycyjne, ścierające się siły. Grają przeciwko MG, więc uznają, że siły powinny być równe. Wszyscy powinni grać zgodnie z zasadami. Trudno takiemu graczowi wytłumaczyć, że jest inaczej. Być może dobrym pomysłem byłoby w takiej sytuacji oddanie władzy w ręce graczy. Jeśli MG zdecyduje się na taki krok, przypuszczam, że bardzo łatwo będzie udowodnić, że celem gry nie jest już pokonanie przeciwnika - drugiej strony. Zamiast tego celem gry staje się wspólne kreowanie świata, opowieści i przeżywanie przygód. Mistrzu - kiedy oddajesz trochę swojej władzy nad światem w grze, pokazujesz, że ufasz graczom i że chcesz z nimi współpracować.

Być może zadziała, jeśli ustalicie swoje własne, nadrzędne zasady. Spiszecie coś w rodzaju kontraktu drużyny. Dobrze przemyślcie, jakie punkty powinny się tam znaleźć. Jeśli wasza drużyna nie lubi grać zgodnie z zasadą "MG ma zawsze rację", co pewnie mogłoby ukrócić zapędy wykorzystującego zasady może powinniście wpisać w kontrakt "zakaz meta-rozmów podczas sesji". Wtedy każda kłótnia o mechanice podczas sesji będzie niezgodna z zasadami.

*Sformułowanie powyżej (to przekreślone) jest dowodem na to, że każdy tekst należy przed publikacją sprawdzić 3 razy. Muszę się wytłumaczyć: wcale nie uważam, że ta zasada jest nadrzędna wobec zasad w podręcznikach do danych gier, a przynajmniej nie w każdym wypadku. Zmieniałem ten fragment przed publikacją i wydaje mi się, że finalna wersja się nie zapisała. Po napisaniu, odpoczęciu i przeczytaniu tego akapitu stwierdziłem, że ja wcale tak nie myślę. Generalnie moja myśl była taka: jeśli MG oszukuje, to prawdopodobnie robi to dla dobra sesji, dla dobra graczy lub dla dobra fabuły. Jeśli nie z takich powodów - to jest to zły, patologiczny MG. Dlatego też może powinniśmy mu zaufać? A już na pewno nie powinniśmy przerywać sesji, żeby poszukać w podręczniku, czy mógł to zrobić - jest na to lepszy sposób, czyli porozmawianie o kontrowersyjnej sytuacji po zakończonej grze. Dodatkowo przyszedł mi do głowy obrazowy przykład na to, kogo uważam za "wykorzystującego zasady". Wyobraźcie sobie walkę w D&D, w której MG zmienił goblinom broń na inną, a ogrowi dał inny bonus do ataku. I wyobraźcie sobie gracza, który wyciąga swój bestiariusz, żeby pokazać MG, że tak być nie może. Kumacie? Zwykły przeszkadzajek. Nie fajny gość.

Oszuści

Wbrew pozorom, oszuści są bardzo podobni do wykorzystujących zasady. Zwykle nieszkodliwi, bo co z tego, że wypadła mu na kostce 7, a powiedział, że 1. Wow, wygrał test, na którym mu bardzo zależało. Nie jest to jakaś tragedia, chyba przyznacie? Problem zaczyna się wtedy, kiedy inni gracze zaczynają zauważać, że ten gracz oszukuje. A właściwie wtedy, kiedy zauważają, że MG zauważa, ale nic nie robi. Do takiej sytuacji dopuścić nie można. Zapamiętajcie więc - jeśli oszust ostentacyjnie oszukuje - zwróćcie mu uwagę, nie ważne, czy jesteście MG, czy graczem. Nie widzę przy tym zasadniczo powodu, żebyście mieli mu nie wierzyć, kiedy powie, że "źle spojrzał", albo myślał "że chodziło o coś innego". Bo co ma powiedzieć? Na pewno będzie mu głupio.

Możecie też pogadać na osobności z graczem-oszustem. To nie jest normalne, żeby komuś tak bardzo zależało na "wygranej" w RPG, żeby musiał oszukiwać, jaki miał wynik na kostce. Może gość ma jakieś poważniejsze problemy, skoro musi podbudowywać siebie w ten sposób. Zakładam, że skoro z nim grasz, jest to twój kumpel. Zagadaj z nim. Zapytaj, co słychać. Spytaj, czemu tak bardzo mu zależy. Jest spora szansa, że wszystkiego się wyprze, ale może zrobisz dobry uczynek. Kto wie.

Triki dla Mistrza Gry

Jest kilka uniwersalnych sposobów na problematycznych graczy, które każdy MG powinien znać. Nie musisz stosować ich wszystkich, prawda jest taka, że nie musisz żadnego. Ale myślę, że dobrze je znać.

  • Złe kostki. Złe kostki to kara za złe zachowanie. Za złą formę. Czyjaś postać zachowała się totalnie nieadekwatnie do sytuacji? Gracz dostaje złą kostkę. Akcja podjęta przez gracza ewidentnie ma popsuć komuś zabawę, albo zrobić ci na złość? Zła kostka. Maciek opowiedział dowcip podczas twojego opisu mrocznej piwnicy? Dostaje złą kostkę (a ty, MG, poćwicz opisy!). Co robi zła kostka? Powoduje, że gracz przegrywa. Wybrany przez ciebie test. A może, w bardziej hardkorowej wersji, jak u Johna Wicka - przegrywa przez to inny gracz? Może też przerywać sesję. 3 kostki i koniec, nie gramy dalej, bo nastrój nie ten, może lepiej obejrzeć film.
  • "Spadają na was kamienie". Serio. Później się będziesz zastanawiał, jak to wyjaśnić, ale teraz im dopierdol. Niech ich postacie wyjdą z tej sesji poharatane, jak ci się uda, to którąś zabij albo wsadź do szpitala czy pierdla. Wiesz, nie dość, że powiążą swoje tarapaty z wpadką problematycznego gracza, to jeszcze reszta sesji będzie zajebista. Będą walczyć o życie, będzie wszystko: akcja, napięcie, stres. Zwycięstwo, porażka. Potem masz tydzień, żeby wymyślić co właściwie się stało, że wpadli w takie tarapaty. Tylko włóż w to wszystkie swoje umiejętności. Musisz mieć wyjaśnienie. A jak będziesz je miał, to ukryj je przed bohaterami graczy. W świecie gry. Zesrają się, żeby je zdobyć. A wiesz, co to oznacza? Dobre sesje. Bez przeszkadzania.
  • Przerwa. To właściwie nie trik. Ale działa, więc dobrze o tym pamiętać. Kiedy rozpręża się atmosfera, kiedy ktoś szuka czegoś w podręczniku zamiast grać, kiedy ktoś zajęty jest aktualizowaniem androida na tablecie, zrób przerwę. Zróbcie kanapki, pogadajcie, wypijcie herbatę. Idźcie na balkon zapalić papierosa, czy co tam macie za nałogi. Pogadajcie o wczorajszym odcinku ulubionego serialu, wymieńcie wrażenia o nowej płycie Black Sabbath i wróćcie do sesji. Odświeżeni. Siądźcie, wygadani i najedzeni, poproś o skupienie i ciszę. Zapytaj, czy wszyscy są gotowi do gry. Zapytaj konkretnej osoby, czy jest gotowa, żeby teraz grać, jeśli to potrzebne. I zacznijcie od nowa.

Triki dla graczy
Mistrz mistrzem, ale tak się składa, że zwykle przy stole siedzi więcej graczy niż mistrzów. Co więc mogą zrobić gracze, jeśli ktoś przeszkadza im w sesji? Co zrobić, kiedy widzicie kolegę z drużyny, który psuje wam zabawę swoim zachowaniem? Co, jeśli widzicie, że ktoś się nudzi? Co, jeśli jest oszustem? Wykorzystującym zasady? Albo zwyczajnym dupkiem? Jest na to jedna odpowiedź:
  • Musicie reagować.
To wasza wspólna gra. Trzeba o tym pamiętać. To nie tak, że skoro MG prowadzi grę i tylko on jest  odpowiedzialny za zachowanie swoich graczy. Nie jest tak, że powinien ich bezwzględnie karać i nagradzać. W idealnej sytuacji MG powinien mieć tylko jedną relację z graczami - powinien być ich kumplem. Karać i nagradzać powinien wasze postacie. Za ich decyzje, za ich interakcje ze światem. A nie graczy. Zawsze, kiedy MG musi dyscyplinować gracza, stawia siebie w niezręcznej sytuacji - bo dyscyplinuje swojego kumpla. Nie syna, nie ucznia, a kumpla. Jak to w ogóle brzmi?

Idealnie jest, kiedy gracze czują identyczną odpowiedzialność za rozgrywkę, jak MG. Przygotowują się do sesji, znają zasady, grają z zaangażowaniem. Ale także - reagują, kiedy dzieje się coś kiepskiego. Więc zapamiętaj, kiedy grasz, nigdy nie bój się zwrócić uwagi osobie, która przeszkadza ci w dobrej zabawie. Zrób to delikatnie, grzecznie, ale zrób to. Nie czekaj, aż zareaguje twój mistrz gry. To tak samo twoja gra, jak jego. Pamiętaj - RPG jest wasze wspólne. 

14 komentarzy:

  1. "Taki gracz nie rozumie, że podręcznik RPG jest tylko swego rodzaju przewodnikiem, a wszystkie zasady podporządkowane powinny być jeszcze jednej: MG ma zawsze rację."

    Taki MG/autorytecik guru lokalnego klubu fantastyki nie rozumie, że reguły gry w grach są po to, aby z nich korzystać, i że to one kreują rozgrywkę (i jej charakter), one są instrukcją.

    Co więcej, MG nigdy nie ma racji. Racji także nie ma gracz. Jedynie instrukcja miewa rację, jeśli nie zawiera błędów do erratowania.

    Nie traktuję prowadzących grę a graczy jako opozycyjne, konfrontujące się kompetetywne siły. Traktuję jako partnerów do gry, a reguły gry służą określeniu, w co gramy.

    Tekst mógł być ciekawy, jednak szkodliwe stereotypy leją się z niego jak woda z wiadra bez dna, Porada o szkodzeniu graczom którzy przeszkadzają w sesji, jest moim skromnym zdaniem niedojrzała. Nie lepiej po prostu porozmawiać z danym graczem/danymi graczami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ten komentarz! Zacytowany przez ciebie ustęp jest... Dowodem na to, że zanim się coś opublikuje, należy to sprawdzić 3 razy. Ja sprawdziłem 2 - i oto wynik. Generalnie przygotowując się do pisania pierwszej wersji tego wpisu czytałem trochę Johna Wicka i Mikego Pohjoli, i wydaje mi się, że trochę za dużo zostało mi z tych lektur w głowie. Co najciekawsze, przerobiłem ten fragment, dotyczący "wykorzystującego zasady" przed publikacją - ale niestety nowa wersja musiała się nie zapisać :(.

      Tekst zostanie dzisiaj poprawiony. Oczywiście zostawię też oryginalną wersję, żeby każdy mógł zrozumieć kontekst komentarzy. Generalnie - przyjmuję Twoją krytykę w całości, a o co mi chodziło postaram się wyjaśnić w poprawionej wersji tekstu, mam nadzieję, jeszcze dziś.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Trochę przez przypadek - patrz komentarz wyżej.

      Usuń
  3. Z większością tez rozdziału "Wykorzystujący zasady" się nie zgadzam i wtóruję Michałowi.
    Takiego MG stosującego pokazane przez Ciebie podejście szybko pacyfikuję i wymuszam wzajemny szacunek albo przestaję z nim grać.

    "Taki gracz nie rozumie, że podręcznik RPG jest tylko swego rodzaju przewodnikiem, a wszystkie zasady podporządkowane powinny być jeszcze jednej: MG ma zawsze rację."

    Czemu MG nie rozumie, że nie jest pępkiem świata a gracze nie są tylko i wyłączenie widzami ale pełnoprawnymi członkami i współtworzycielami fabuły. O czym zresztą później wspominasz ale nie rozumiem czemu nie dostrzegasz sprzeczności w tym co piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostrzegłem tę sprzeczność, fajnie, że i Ty ją zauważyłeś.

      Ja jako MG zawsze rozumiem, że nie jestem pępkiem. Nie znoszę też sesji, kiedy gracze są jedynie widzami. Nie cierpię ich. Nienawidzę. Ale... są sytuacje, kiedy nie powinno się ślepo podążać za zasadami z podręcznika, postaram się je dobitnie zobrazować w krótkiej erracie, jeszcze dzisiaj.

      Dzięki za wartościowy komentarz!

      Usuń
  4. Troszeczkę demonizujecie ;)

    Oskar dzieli widzę gry, na te w których można zmieniać zasady, i na te, w których nie powinno się tego robić (w domyśle (strzelam) - podział na mainstream i indie). I po części się z tym zgodzę. Większość gier głównego nurtu po prostu nieraz w pogoni za kolejną zasadą dla kolejnego możliwego mechanizmu (kłaniają się lata '90) zaczynała się gubić we własnych zasadach i tworzyć nieraz sprzeczne mechaniczne potworki. Co, chcąc, nie chcąc, powodowało (z powodu zawiłości i błędów) naginanie zasad ze strony MG - by było łatwiej, by było szybciej, by była sesja. Obecnie jednak mamy odejście od bardzo symulacjonistycznego podejścia do tworzonych gier z głównego nurtu, a stawianie na łatwość i prostotę. Ergo - coraz więcej systemów daje narzędzia albo do tworzenia zasad ad hoc (Warhammer III edycja), albo dosyć ładnie zamykają się w jednym typie rozgrywki (DnD 4.0). Dlatego też według mnie syndrom "MG boga" powinien pomału odejść w niebyt.

    "MG ma zawsze rację. Może zmieniać zasady, które mu nie odpowiadają, naginać je, czy w ogóle pomijać."

    Ach, tutaj taka mała śmieszność mi wyszła. Pokątnie do mnie doszło, dlaczego mój nowy (były) MG nie chce mnie na swoich sesjach do Warhammera. Poszło o pierdółki, i to nawet nie wszystkie do końca mechaniczne - chociażby to, że stwierdził, ze nasze postacie znają się miesiąc. Zaproponowałem, by się znały dwa dni (teoretycznie więc zmiana tylko "kolorze" i odbiorze fikcji przez graczy), na co chętnie zgodziła się reszta graczy. Ale MG powiedział, że miesiąc i koniec dyskusji. A to naprawdę była tylko sugestia z mojej strony, a nie darcie szat, tupanie nóżką i podkopywanie autorytetu mistrza gry :) Zresztą sam na wstępie powiedział, ze u niego na sesji panuje totalitarny despotyzm, a ja myślałem że żartuje ;)

    Co do zmieniania zasad - fajnie by jednak było, gdyby w dzisiejszych czasach (kiedy mechaniki są lepiej przemyślane, niż to co serwowały nam lata '90) MG zebrał wcześniej ekipę, i przedyskutował swoje propozycję. I by przy okazji nie był betonem ;)

    "Złe kostki" - och, to nie jest taki zły pomysł. Skoro mamy w obecnych grach te wszystkie odmiany fan maili, to czemu nie miałyby być hate maile? ;) Zresztą w WH III funkcjonuje coś takiego - nazywa się Tension Meter i jest przestawiany przez MG między innymi za kłótnie graczy (tak, graczy, nie bohaterów) czy za rozbrajanie gry innymi wygłupami. Znaczy pomysł wydaje się fajny, ale troszeczkę wykonanie tego nie wyszło zbyt dobrze.

    "Prawdopodobnie dlatego, że uważają graczy i Mistrza Gry za opozycyjne, ścierające się siły."

    A jeżeli to prawda? Znaczy, jeżeli MG tak gra? Wtedy trzymanie się spisanych zasad jest jedyną formą obrony graczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Tak, mniej więcej tak wygląda podział - są gry, w których można, czasami nawet trzeba naginać zasady dla dobra sesji. W ogóle wydaje mi się rozsądnym założenie, że jeżeli MG teo robi, to ma ku temu poważny powód. Trochę zaufania do swojego MG nikogo nie zabiło ;].

      Co do Twojej sugestii, że powinno się przed sesją przedyskutować, jak gramy - no, moim zdaniem jest to konieczność. Czyli - albo gramy w taką grę, totalnie by the book, albo gramy w inną, a przy okazji zgadzamy się na despotyzm MG. Taki despotyzm, który jest zaakceptowany przez graczy nie jest niczym złym. Powstało wiele świetnych gier opartych na założeniu, że MG ma zawsze rację. To oczywiście nie powinno znaczyć, że gracze muszą grać w takie sesje - bo jeśli komuś takie granie nie odpowiada, no to trzeba grać w grę, gdzie zasady wyraźnie mówią, że tak nie jest i tych zasad się trzymać ;].

      Złe kostki to wariant na temat wariantu, spotkałem się z czymś takim wielokrotnie, u różnych MG i w różnych książkach.

      Jeśli gracze i MG to faktycznie opozycyjne siły, to prawdopodobnie gracie w Burning Empires. No i pewnie, że zasady muszą pozostać niezmienione. Chyba, że WSZYSCY zgodzą się na jakieś mody.

      Usuń
    2. "Powstało wiele świetnych gier opartych na założeniu, że MG ma zawsze rację." - chętnie poznam ich tytuły.

      Usuń
    3. Wyczuwam flamewarbaita.

      Świetna gra to pojęcie subiektywne, naprawdę chce nam się pisać o odczuciach? Lubisz storygames, ja różne gry, a ktoś tylko mainstream. Ktoś lubi oddać władze w ręce mistrza gry (może jest introwertykiem, albo jest wstydliwy, albo jest każualem, albo tak mu po prostu wygodnie, albo po prostu lubi słuchać jak inni gadają), ktoś inny musi mieć aktywnych graczy, albo MG pozwalającemu graczom na wszystko.

      Tak to już jest, że w rypygy nie ma czerni i bieli (ok, Charakternik może być tutaj wyjątkiem, ale być może jest jakaś grupa, która uważa to za najlepszy system na świecie). Większość ludzi oddających się swojemu hobby to któryś z odcieni szarości.

      Usuń
    4. Np. LARPy Mikego Pohjoli, oparte na założeniach Szkoły Turku :D.

      Usuń
    5. Albo Wampir: Maskarada. D&D 3. I jeśli nie lubisz tych gier, to wcale nie znaczy, że nie są świetne :P.

      Usuń
  5. Ale - fer fuck's sake! - co ja mam zrobić, kiedy MG zmienia zasady, mimo że ich nie rozumie, albo co gorsza zmyśla jakieś gówno widząc, że na dowolnym normalnym teście gracze są w stanie go przerzucić, kiedy jak ostatni idiota sprawił, że Główny Zły się podłożył i właśnie stoi przed graczami goły i wesoły, radośnie machając pindolem (no dobra, to akurat metafora)?! Co gorsza, tenże sam MG jest kompletnym ignorantem i oprócz zasad nie rozumie również klimatu gry, który dane zasady częściowo uzasadnia.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania. Spamu nie przyjmuję.